| Pytanie tygodnia |
![]() |
mgr Anna Chrzan psycholog Psycholog, absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalizacja - psychologia kliniczna. Ukończyła studia podyplomowe nadające kwalifikacje… |
| zapytaj eksperta | |

Jak podróżować z dziećmi - i przetrwać?
Upalne, lipcowe popołudnie, z dworca Warszawa Centralna odjeżdża Expres Słupia, łączący stolicę z Wybrzeżem Środkowym. W jednym z przedziałów instaluje się mama, babcia i dwoje maluchów w wieku 2 i 3 lata. Kiedy miejsca są już zajęte, a pociąg powoli nabiera rozpędu, maluchy przylegają noskami do szyby; ile ciekawych rzeczy dzieje się za oknem! Jednak mijające z dużą prędkością obrazy powoli zaczynają nudzić. Już w pierwszej godzinie podróży, osiem osób upchanych na niewielkiej powierzchni przedziału zaczyna dotkliwie odczuwać obecność małych pasażerów. Dzieciaki usiłują zorganizować sobie czas: najpierw z hałasem zamykają i otwierają małe stoliczki, potem kolejno, depcząc nogi współtowarzyszy podróży wydostają się na korytarz, licząc na to, że okna z drugiej strony wagonu pokażą inne, nieznane widoki. Strzelanie z rozkładanych krzeseł i hałaśliwa gonitwa po wąskiej powierzchni, zaglądanie do przedziałów i walka z wahadłowymi drzwiami, to tylko kilka pomysłów na wypełnienie podróży.
W tym czasie babcia maluchów ucięła sobie krzepiącą drzemkę, a mama nadrobiła zaległości w czytaniu kobiecej prasy. Obie od czasu do czasu zadawały dzieciom retoryczne pytania w stylu: „Czy wy nie możecie być cicho?” i próbowały zatkać rozwrzeszczane buzie słodkimi bułkami, chipsami i soczkiem, który w tajemniczy sposób uciekał z jednorazowych kubeczków. Niestety nic z tego, dzieci jak dwa małe tajfuny czyniły spustoszenie w przedziale, obficie znacząc tłustymi łapkami esy floresy na siedzeniach i rozchlapując dookoła sok. Kilka osób wyszło z przedziału do wagonu restauracyjnego, część stanęła na korytarzu sąsiedniego wagonu i przyglądało się zniszczeniom z bezpiecznej odległości, przesyłając sobie spojrzenia pełne dezaprobaty. Mama czytała dalej, babcia drzemała.... Osiem godzin podróży zmieniło się mini piekiełko. Mimo wypchanych podróżnych pakunków, śmiem twierdzić, że obie panie nie spakowały się dokładnie, bo cóż z tego, że odzież, że obuwie, że aprowizacja, jeśli organizacja ogólna szwankuje? A wystarczyło tak niewiele...
Jedzie pociąg z daleka
Gdy wybieramy się na wczasy pociągiem, musimy wziąć pod uwagę obecność innych osób. Kupując bilet poprośmy o miejsca w wagonie z przedziałami, przy oknie, lub przy drzwiach i najlepiej obok siebie. Wagony otwarte są wygodniejsze, ale ograniczają powierzchnię, po której dziecko może się poruszać do miejsca siedzącego i przejścia między rzędami siedzeń. W przedziale 6-8 osobowym, młody człowiek ma nie tylko możliwość swobodnego wyglądania przez okno, ale także wyjścia na korytarz i obserwowania innych pasażerów.
Kiedy mamy już zaplanowane wakacje, zarezerwowane miejsca w pensjonacie i kupiony bilet to zadbajmy o to, żeby nasze pociechy miały czym się zająć podczas długich godzin jazdy. Pamiętajmy, że dziecko znajdzie się w nowej, lub rzadko spotykanej sytuacji i zainteresowanie go czymkolwiek będzie trudne ze względu na podenerwowanie i podniecenie. Chaos w małej główce ciężko okiełznać, trzeba się do tego dobrze przygotować. Nie wystarczą kolorowanki, czy kredki i blok rysunkowy, trzeba czegoś więcej, żeby niepożyta energia małego podróżnika została okiełznana. Czytanie na głos książeczek odpada, bo ani nasze struny głosowe nie wytrzymają tyle czasu, ani nerwy współpasażerów nie są przystosowane do przyjmowania takiej ilości informacji o koziołku Matołku czy Batmanie.














